DEDYKACJE
Itaka
Zbigniewowi Herbertowi
Niepokoju jest w tobie tyle,
że uczynię z niego wielki spokój
z widokiem na morze.
Nieprzeliczalne są fale.
Kiedyś myślałeś – ich białe palce szarpią,
a to tylko morze siwieje u brzegu.
Będziesz patrzył na ptaki w przelocie,
lecz sam utracisz pragnienie podróży.
Horyzont już nie wzbudzi twego pożądania.
Ziemia obiecana nie jest ziemią; niezamieszkała
w nas mieszka.
Wyplączesz się z wszelkich pytań.
Przestaniesz przeliczać bogów, bohaterów,
ziarnka piasku.
Głowę pogrążysz w ogromnym czekaniu.
Istnienie brzegu udowodniono więcej niż jednym człowiekiem,
niż tobą.
W zmęczeniu jest wrażenie wiedzy.
Bywa zmęczenie, które wie już wszystko.
Dedal
Poczuł pod stopami ląd,
odrzucił skrzydła
i usiadł zmęczony.
Doleciał.
Uciekł z więzienia, które sam wybudował.
Utracił syna, miłość swego życia.
Właściwie dla niego wymyślił te skrzydła.
Znów dowiódł swego geniuszu.
Teraz może pójść, gdzie zechce,
tylko po co.
Może zrobić, co zapragnie,
tylko nie ma pragnień.
Zaczyna rozumieć, że jest wolny,
że już nie może uciec.
Siła
Romanowi Świątkowi
Trawo pod kamieniem
biała, spocona i ślepa.
Trawo garbata tuż przy samej ziemi.
Trawo, która nie szeleścisz.
Trawo, która dźwigasz
zamiast rosy kamień,
zamiast motyla kamień,
zamiast siebie kamień.
Trawo, która nigdy nie będziesz kamieniem,
Trawo, która wyruszyłaś na poszukiwanie wiatru,
która rośniesz poziomo do słońca,
W ciemności.
* * *
Lechowi Dziewulskiemu
Cóż ci mogę powiedzieć przyjacielu?
Że tak jak ty…
że nie raz,
krzyczałem po nocach najciszej jak mogłem,
że znam tysiące sposobów, aby zapomnieć
i tyle samo usprawiedliwień, które niczego
nie zmienią.
Cóż ci mogę powiedzieć przyjacielu…
Że nie my życie, ale ono nas układa
– to wiemy,
że nie nasze pragnienia, ale my się spełniamy
– to wiemy,
że chociaż wiemy, żyjemy jakbyśmy nie wiedzieli
– to
też wiemy.
* * *
ta niedorzeczność rzeczy pełna
od rzeczy płynąca
ta heraklitowska jej rzeczność
ta rzeczywistość a zwłaszcza
wistość tajemnicza
a gdy nie rzeczy
wistość jednak nadal
ta jej dorzeczność
mimo wszystko
wobec takiego stanu rzeczy
nie wiem co rzec
chyba tylko
O! HO! HO!
w samej rzeczy
* * *
Wisławie Szymborskiej
Pośród wielkich pytań krząta się maleńka odpowiedź.
Najwięcej pracy ma jesienią, gdy z wielkich pytań
jak z wielkich drzew spadają znaki zapytania.
Tam odgarnie, tu podmiecie, jest zręczna i nie daje się zasypać.
Gdy wiatr jest mniejszy zagadkami wypycha poduszki,
z małych pytań smaży konfitury, starannie oddziela
niewiedzę użyteczną od nieużytecznej.
Wygląda skromnie w swym fartuszku z prawdy
przybrudzonym nieco tajemnicą.
Klepsydra
A.K.
Prawdziwa klepsydra to wielka dama
w sukni utkanej z cierpliwego szkła,
o talii wąziutkiej jak sekunda,
przepasanej zmysłem przemijania.
Ciągle narzeka:
Ach! Miłość postarza.
Jak lity kamyk było me serce
póki się we mnie nie zakochał czas,
a teraz spójrzcie mam serc tysiące
i tysiąc pragnień miewam naraz.
By miejsc wszystkich dotknąć, zbędne są ręce.
By wszystko zrozumieć, zbędna jest głowa.
By wszystko powiedzieć, zbędne są słowa.
Niezbędny jest tylko czas.
Choć lekki jest jak
i subtelny jak
i mięciutki jak
chusteczka z jedwabiu
to on ku mej rozterce
kruszy mi serce.
* * *
Marcinowi Kołpanowiczowi
Cień mojej ręki unosi cień szklanki.
Cień mojej głowy pije.
Cienia w szklance ubyło.
Cień mojej ręki tuż nad cieniem stołu waha się
z cieniem ołówka w wąskich cieniach palców.
Cienie
ciche przepaście za plecami rzeczy.
Cienie
czarne treny odchodzących ku światłu,
czarne ścieżki przed światłem uchodzących.
* * *
Krystynie
Rozpalimy czas w naszym zegarze
i będziemy grzali przy nim chłód.
Godziny przetoczą się przez nasze ręce
miękko jak kłębki włóczki.
Nie zrobimy im krzywdy.
Czas jest bardzo delikatny, więc musimy uważać.
A gdy się zjawi czarna godzina
urządzimy zabawę
i pomalujemy ją na zielono.
Nie, na biało nie można.
Czas mógłby się wtedy obrazić.
Wywiad z Orfeuszem
Jest pan jednym z nielicznych, którzy odwiedzili Hades.
Czy mógłby pan podzielić się wrażeniami?
Podobno udał się pan w to miejsce z powodu swojej żony.
Co sądzi pan o instytucji małżeństwa?
Dowiedzieliśmy się, że muzyka odgrywa ważną rolę w pańskim życiu.
Jakie jest pańskie zdanie o najnowszych eksperymentach w tej dziedzinie?
Czy mógłby pan zademonstrować sposób,
w jaki ogląda się za siebie?
* * *
Mamo
boję się własnej ręki
ona coś pisze
i jest zupełnie biała
Mamo
zawiąż mi buty jest jeszcze czas
aby wyjść
musi być gdzieś inne miejsce
Mamo
zimno mi
mój płaszcz jest tylko z papieru
a słowa tak mocno wieją
Kolekcjoner światła
Yaro
Dopiero na wyspie Hvar zrozumiałem, że świetlista kopuła
nad nią
obejmuje świat wystarczający…
Strome urwiska góry Sv. Nikole opadające w odległą tarczę
morza,
czarne perły wysp, przejrzysta otchłań powietrza, biały ptak
i blask.
Może tak kuszono Ikara.
Wino wyniesione na szczyt dawało poczucie szczęścia.
Zrozumiałem pielgrzyma, który dawno temu ujrzał to
i zszedłszy z góry narysował świat wystarczający,
by zmieścił się w nim Bóg, człowiek i motyl.
Nie potrzebował całej Ziemi ani głębi kosmosu.
Patrzyłem na wyspę oplecioną łańcuchami murów,
które nie pozwalają jej utonąć i spinają z powietrzem.
Ile kamieni przypada na garść ziemi,
ile garści ziemi na krzew winorośli,
ile potu na kamień?
Mieszkańcy powiadają, że w tych kamieniach więcej jest krwi,
niż jej przelali we wszystkich swoich bitwach.
Kamienie – hybrydy pilnujące ruchu fal,
kamienie, na których wykuto greckie okręty,
kamienie ogrzewające noc.
Drzewa oliwne nad nimi, mądre i cierpliwe.
One wiedzą, że to świat wystarczający,
by dopełnił się los.
Kamienny Stari Grad z białymi ścieżkami labiryntu,
senny klasztor, w którym odpoczywa Bóg,
palmy wykarmione upałem i głęboki oddech portu –
Itaka dla smutnych, powracających z ciemnych podróży
z pomrukiem wielkich miast na plecach.
Świat wystarczający,
by uwierzyć ponownie w drzewko pomarańczy,
kwitnącą lawendę, jaszczurkę na kamieniu…
Gdy mrok rozkołysze łodzie, a nietoperze cicho
skubią księżyc
ktoś woła z tawerny:
Wstąp na kieliszek rakiji!
Z kroplą słońca zamiast kostki lodu.